Niech mnie ktoś przytuli

Rozmowy pan dojrzałych
justsomebody10
super forma
super forma
Posty: 2128
Rejestracja: 15 mar 2014, o 17:54

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: justsomebody10 » 7 mar 2015, o 22:12

Interlokutorka pisze: A nigdy nie było tak, że to Cię uskrzydlało, sprawiało, że wstawałaś rano, że chciałaś lepszego życia? Kiedy zrozumiałaś, że nie ma szans na wzajemność, nie miałaś refleksji, że przynajmniej widzisz, że jesteś zdolna do uczucia, do tego, żeby zachwycić się kimś, chcieć życia z tym kimś?
O tym wiedziałam też wcześniej, więc nie było to żadne odkrycie. A jeszcze w kontekście tego, co było później, tych wszystkich negatywnych uczuć, myśli i cierpienia, a zwłaszcza ponownego niepowodzenia, uświadomienia sobie, że po raz kolejny nie potrafiłam wzbudzić w nikim uczucia i że nawet nie byłam brana pod uwagę jako "kandydatka", że miałam głupie złudzenia, byłam naiwna myśląc, że też mogłabym być w szczęśliwym związku- to wszystko podcięło mi skrzydła. Nie trzeba doświadczać wszystkiego i czasami to jest takie wyciąganie pozytywów na siłę. Np. osoba ciężko chora albo po wypadku tłumaczy, że to negatywne wydarzenie miało tyle plusów, a tak naprawdę bez tego cierpienia żyłoby się jej znacznie lepiej (chociaż pewnie są przypadki, gdzie choroba rzeczywiście komuś otworzyła oczy i pozwoliła wszystko zmienić).
Awatar użytkownika
coala
super forma
super forma
Posty: 1857
Rejestracja: 5 maja 2008, o 02:00

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: coala » 18 mar 2015, o 01:02

kalka40 pisze: Nie oczekuję, że ktoś mi pow co mam robić , bo to absurdalne. Raczej chciałabym poznać inne opinie, nie wdaje mi się że jestem w stanie być obiektywna z wielu względów.
To, że tak daleko? tak wyszło. Jak to w życiu. Nie planujesz że się w kimś zakochasz.
Ja jestem gotowa na to aby się do niej przeprowadzić.
Żal mi tego związku, jest nam dobrze razem.
Dopiero przeczytałam posta tytułowego i powiem tak, że Cię rozumiem i to bardzo i wiem, co czujesz. Jak napisałaś, głową muru nie przebijesz. Kompromisy muszą być dwustronne, a jak się kocha to chce się być na co dzień, a nie gościnnie i wakacyjnie. I jeśli druga strona potrzeb tych twoich nie uwzględnia, to ewidentny znak, że kocha "troszki " mniej. Ileż można żyć w jednostronnym kompromisie? Przymykać oko na własne niezrealizowane potrzeby i cieszyć się tym, co się ma? Być cała jej, ale ona już nie? Ale łykać słodkie słówka, że przecież kocha, oczywiście, że tak.
Moja opinia taka, że w końcu trzeba postawić granice i upomnieć się o siebie. Albo wszystko, albo nic. Oczywiście, o ile zrozumiesz wreszcie, że masz tego dość ( to chyba jak AA: musi sięgnąć dna i typowa sytuacja dla kochającego za bardzo :wink: ). Przypuszczam, że ona wybierze rozstanie, aniżeli wspólne zamieszkanie.
"O bezrozumne zabiegi człowiecze,
Jakaż tkwi w waszych sylogizmach wada,
Że się wam skrzydło tak poziomo wlecze!"
Awatar użytkownika
noemimoabit
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 385
Rejestracja: 2 maja 2014, o 16:34

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: noemimoabit » 14 kwie 2015, o 23:22

Gdyby wszystko było takie proste i składało się z kompromisów, ale nie życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż to w jaki sposób je przedstawiacie
Kiedy wy­daje się, że wszys­tko się skończyło, wte­dy do­piero wszys­tko się zaczyna.
majka7777
Posty: 6
Rejestracja: 22 cze 2015, o 22:01

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: majka7777 » 12 lip 2015, o 10:13

kalka40 pisze:Niech mnie ktoś przytuli ... :wink: znowu jestem z niczym, a tak bardzo chciałam. I kiszka. Głową muru nie przebijesz. Może czas się poddać. Ile można o kogoś walczyć, zabiegać, starać się, namawiać, prosić, grozić, odchodzić, wracać... Chyba już mam dosyć. Gdzie jest ten moment kiedy trzeba się wycofać, odpuścić, odejść. Niby taka mądra jestem, dojrzała, wszystko wiem a jednak wciąż nie umiem podjąć tej decyzji i być w niej konsekwentna. Odchodzę a potem wracam i zgadzam się na jej warunki, a moje marzenia o wspólnym życiu idą w kąt. Ja tu ona tam. 500 km. Telefony, sms, maile, wakacje, sporadyczne spotkania. Brak mi już siły. Może czas odpuścić, poszukać kogoś kto dla odmiany spełni moje oczekiwania. Tak dużo chcę? Spróbować być razem, opiekować się sobą, dbać o siebie, szanować, zestarzeć się.
zdecydowanie polecam zdecydowane kroki bo trwanie w czymś takim , na pewno wcześniej czy później skończy się "tragedią" , z reguły im później tym jest ona większa..., toksyczność takich związków nie pozostaje bez wpływu na człowieka...
pozdrawiam i życzę konsekwencji
kalka40
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 34
Rejestracja: 9 kwie 2012, o 21:14

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: kalka40 » 25 wrz 2015, o 13:53

coala pisze: Dopiero przeczytałam posta tytułowego i powiem tak, że Cię rozumiem i to bardzo i wiem, co czujesz. Jak napisałaś, głową muru nie przebijesz. Kompromisy muszą być dwustronne, a jak się kocha to chce się być na co dzień, a nie gościnnie i wakacyjnie. I jeśli druga strona potrzeb tych twoich nie uwzględnia, to ewidentny znak, że kocha "troszki " mniej. Ileż można żyć w jednostronnym kompromisie? Przymykać oko na własne niezrealizowane potrzeby i cieszyć się tym, co się ma? Być cała jej, ale ona już nie? Ale łykać słodkie słówka, że przecież kocha, oczywiście, że tak.
Moja opinia taka, że w końcu trzeba postawić granice i upomnieć się o siebie. Albo wszystko, albo nic. Oczywiście, o ile zrozumiesz wreszcie, że masz tego dość ( to chyba jak AA: musi sięgnąć dna i typowa sytuacja dla kochającego za bardzo :wink: ). Przypuszczam, że ona wybierze rozstanie, aniżeli wspólne zamieszkanie.
Dziękuję i jednocześnie współczuje jeśli wiesz co czuję;) Odważyłam się w końcu. mam nadzieję, że już jej nie ulegnę. Jestem tego pewna. Spaliłam mosty. Nie ma powrotu.Wiesz dziwi mnie dlaczego ona z taką konsekwencją próbuje mnie zatrzymać. A jak odejdę, pisze i pisze i drąży, prosi. Po jaką cholerę ja jej jestem potrzebna te 500 km od niej??? do tego aby mieć świadomość, że jestem...bo przecież nie o ten sex raz na parę miesięcy. Czym kierują się tacy ludzie? Nie posądzam ją o żadne złe intencje. Jest złotym człowiekiem.
NewTedy
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 702
Rejestracja: 2 sie 2012, o 17:29

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: NewTedy » 28 gru 2015, o 17:22

A tak żeby rozluźnić atmosferę.
https://www.youtube.com/watch?v=wTAJSuh ... AIxfm08Qtg
Zofia78
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 109
Rejestracja: 29 cze 2013, o 10:53

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: Zofia78 » 6 lut 2016, o 21:42

NewTedy jest niemożliwa :)
Korlik
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2016, o 22:14

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: Korlik » 15 maja 2016, o 22:34

:cmok: :cmok: :cmok: :cmok:
Awatar użytkownika
tygrysica3
super forma
super forma
Posty: 2036
Rejestracja: 13 cze 2010, o 17:30

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: tygrysica3 » 15 maja 2016, o 22:48

Korlik pisze::cmok: :cmok: :cmok: :cmok:
... :roll: - pisze: "przytuli" - a ta ledwo co się pojawiła, to już za całowanie się zabrała :cool:
Jak tygrysica bądź co pręży się, wygina gdy czuje świeży łup, gdy na niej jest zwierzyna ;)
Awatar użytkownika
gimmeeverything
super forma
super forma
Posty: 4538
Rejestracja: 25 lut 2012, o 16:14
Lokalizacja: ha-ha-Hardcorowo :)

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: gimmeeverything » 16 maja 2016, o 01:42

tygrysica3 pisze: ... :roll: - pisze: "przytuli" - a ta ledwo co się pojawiła, to już za całowanie się zabrała :cool:
widać konkurencja nie śpi :twisted:
...i nawet jak upadnę, to wstanę - a wtedy TY masz przejebane :twisted:
Awatar użytkownika
tygrysica3
super forma
super forma
Posty: 2036
Rejestracja: 13 cze 2010, o 17:30

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: tygrysica3 » 16 maja 2016, o 09:08

gimmeeverything pisze: widać konkurencja nie śpi :twisted:
... :lol: - że niby, mam być czujna, czy chcesz odciągnąć od siebie uwagę? :> :cool: :wink:
Jak tygrysica bądź co pręży się, wygina gdy czuje świeży łup, gdy na niej jest zwierzyna ;)
Awatar użytkownika
gimmeeverything
super forma
super forma
Posty: 4538
Rejestracja: 25 lut 2012, o 16:14
Lokalizacja: ha-ha-Hardcorowo :)

Re: Niech mnie ktoś przytuli

Post autor: gimmeeverything » 16 maja 2016, o 12:22

tygrysica3 pisze: ... :lol: - że niby, mam być czujna, czy chcesz odciągnąć od siebie uwagę? :> :cool: :wink:
(jak również właśnie widać) opcja nr 2 jest raczej z góry ^^ skazana na porażkę :twisted: :cool: :wink:
...i nawet jak upadnę, to wstanę - a wtedy TY masz przejebane :twisted:
Les41
Posty: 1
Rejestracja: 12 paź 2020, o 10:53

Re: Niech mnie ktoś przytulić Uważam że dobrym rozwiązaniem było by znalezienie sobie nowej kobiety w pobliżu.A tak z ci

Post autor: Les41 » 4 cze 2021, o 09:37

justsomebody10 pisze:
6 mar 2015, o 22:20
coala pisze: Nie każdy, triko, ma szczęście do utulania i podobno najlepszym wyjściem jest zająć się problemami innych, aby w swoich się nie pogrążyć. Przykro mi i tak to jest, że ciężar się dźwiga, czasami do końca życia. W każdym razie on się i tak odzywa. Kogoś już nie ma i tak musi być. Jakieś pocieszenie? Chyba tylko takie, że się spotkamy po tamtej stronie ( o ile się wierzy w życie po śmierci, bo jak nie to gorzej). Życie to proces umierania i memento mori. A najgorszym wrogiem człowieka jest nie śmierć, ale drugi człowiek. A jak się kocha nieszczęśliwie, to nawet na pierwszym miejscu my sami. Już nieraz doświadczyłam, że się zjada własny ogon, walczy z samą sobą, bo się zdycha dokumentnie, a rady typu: zajmij się czymś, nie myśl do dupy i tyle. Łapię się na tym, że zazdroszczę młodym dziewczynom, bo mają dużo czasu na znalezienie tej jednej i ostatniej. Na walentynki stuknęło mi 47 lat i przeżywam kompletną porażkę. [...]Ale dlaczego ja? Plany miałam zgoła inne - porządna, rozsądna kobieta i miłość na co dzień, wzajemne wsparcie i takie tam.
Po tych refleksjach jestem w temacie :mrgreen:
Rozumiem to akurat doskonale. Co prawda latek trochę mniej (ale tylko trochę), jednak myślenie podobne. Też zazdroszczę młodszym - nie dość, ze inna rzeczywistość, to jeszcze łatwiej poznać. A dlaczego Ty? Ano bez powodu. Tak samo, jak przydarzyło się to innym, którzy też plany mieli, a z nich nic nie wynikło - i jeszcze w dodatku rzeczywistość, w postaci niezawinionych splotów okoliczności się wypięła. No to tulimy :sciskam: :sciskam:
ODPOWIEDZ