Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Sprawy nastolatek
Awatar użytkownika
Wiosennagwiazda
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 3253
Rejestracja: 21 sie 2005, o 00:00
Lokalizacja: LND

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Wiosennagwiazda » 20 paź 2016, o 14:32

ImaSumak pisze:Ale się czepiacieeeee. A tu przecież o miłość chodzi! 16 lat w tą czy w tamtą nie ma różnicy.
gimmeeverything pisze: ewentualnie przyszła odebrać dzieciaka ze szkoły :D
Wnuka?

Poza tym, Drogie Panie, tu wcale nie musi się o język polski rozchodzić. Problemem może być matematyka.
Ja już temat szkoły zostawiam, ale to zakochanie...jak od 16 lat to musi być miłość! A tytuł autorki to "miłość bez przyszłości" nie zgadzam się! przecież właśnie taki stan zakochania ma przyszłość, potrzeba tylko pielęgnować z różna intensywnością, prowadzić dziennik, czasem wpis do pamiętnika, zdjęcie na nocnej szafce...przy tym można ćwiczyć techniki zapamiętywania;-)
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Altena_Q » 20 paź 2016, o 15:10

Ja tam wiem, nic tak nie pomaga w nauce, więc można od tej strony dostrzec zalety takich trwałych uczuć :)

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
miecia
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 39
Rejestracja: 18 paź 2013, o 23:04

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: miecia » 20 paź 2016, o 17:43

Widzę że macie niezły ubaw, ale spoko. Smiejcie się do woli jak to kogoś bawi. Może kiedyś i ja do Was dołączę. A tak dla sprostowania to nie kibluje, mam 31 lat, a nauczycielka uczy języka obcego. Dzięki Altena_Q. Pozdrawiam
...dwoje ludzi spotyka się przypadkiem a okazuje się, że czekali na siebie całe życie...
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Altena_Q » 20 paź 2016, o 18:21

Żarty na bok, powiem Wam coś z mojego doświadczenia. Jak miałam 15 lat zakochałam sie na zabój w nauczycielce z mojego liceum, miałam z nią dwa przedmioty. Oczywiście z tych przedmiotów musiałam być najlepsza w klasie, moje uczucie było tak oczywiste, że cała klasa o tym wiedziała, bo przesiadywałam na schodach tak, aby musiała mnie minąć w drodze do pokoju nauczycielskiego, a jej jeden uśmiech uszczęśliwiał mnie na cały dzień. Wypisywałam jej imię na okładkach zeszytów i w ogóle, szał. Pod koniec szkoły faktycznie zaprzyjaźniłam się z nią, tak zwyczajnie, poznałam ją bliżej, i jej rodzinę. Po jakichś 10 latach wspominałyśmy wspólnie jak iedyś płakałam jak musiała mi postawić zły stopień, i obydwie spłakałyśmy się przy tym... ze śmiechu. Puentą jest, że kiedy pozna się swój obiekt zauroczenia jako zwykłego człowieka, to takie uczucie może ewoluować. Ja całe życie będę ją miło wspominać. Czasami takie zauroczenia są słodkie, ważne aby nie przerodziły się w niezdrowe obsesje.

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
moja_alchemia
super forma
super forma
Posty: 4600
Rejestracja: 27 lis 2007, o 00:00

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: moja_alchemia » 20 paź 2016, o 18:42

Wiosennagwiazda pisze:Ja już temat szkoły zostawiam, ale to zakochanie...jak od 16 lat to musi być miłość! A tytuł autorki to "miłość bez przyszłości" nie zgadzam się! przecież właśnie taki stan zakochania ma przyszłość, potrzeba tylko pielęgnować z różna intensywnością, prowadzić dziennik, czasem wpis do pamiętnika, zdjęcie na nocnej szafce...przy tym można ćwiczyć techniki zapamiętywania;-)
skoro był to osobny temat, to nie nadaje się do cafe 16-tka, lepiej by pasował do psychosfery - tam jest temat o miłości do osób (obiektów), które są raczej wyimaginowane, niż realnie poznane,

a do autorki - skoro ją widujesz, jesteś już dorosła, to co stoi na przeszkodzie, żeby ją bliżej poznać?
Awatar użytkownika
ImaSumak
super forma
super forma
Posty: 4298
Rejestracja: 29 paź 2014, o 00:07

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: ImaSumak » 20 paź 2016, o 18:43

A ja nigdy nie zakochałam się w żadnej nauczycielce, ale była co najmniej jedna, która się we mnie kochała. :D I o dziwo nie rwała mnie na kawę, tylko chciała uczyć po lekcjach rysować drzewa. Nigdy nie dałam się namówić.
Lubię kiedy kobieta...
Natiiixdx
Posty: 2
Rejestracja: 19 gru 2016, o 18:41

Miłość do nauczycielki

Post autor: Natiiixdx » 19 gru 2016, o 19:47

Witam, jestem tu nowa. Znalazłam na Internecie, że można znaleźć na tym portalu wsparcie czy usłyszeć czyjąś opinie.
Może kilka słów o mnie, mam na imię Natalia, mam16 lat, chodzę do 1 LO.
Zawsze pociągali mnie tylko mężczyźni, ale żaden z nich nie był w moim wieku, zazwyczaj była to duża różnica ok. 15-25 lat. Ostatni obiekt zainteresowań znalazłam podczas wakacji, w tym roku, ale kilometry spowodowały że uczucie znikało. Od września zaczęłam chodzić na korepetycje z angielskiego. Uczęszczam raz w tygodniu, dokładnie poniedziałki. Na początku traktowałam ją tylko jako korepetytorke, ale po pewnie lekcji około 2 miesiące temu, rozmawiałyśmy o rodzinie i ona powiedziała mi, że chciałby mieć jednorodzinny domek, bo jej ojciec twierdzi, że biedota mieszka w blokach. Ona była wtedy taka smutna, aż wzruszyło się moje serce. Po tej lekcji na okraglo o niej myślałam,nie mogłam przestać, zawładnęła moimi myślami. Nie mogłam w to uwierzyć, że coś takiego naprawdę dzieje się w moim sercu..... Nie potrafiłam tego zaakceptować, widziałam że się zmieniam, że moje myślenie, serce, uczucia, przekonania.... Wszytsko nagle nabrało nowego sensu.
Zaczęłam z utęsknieniem czekać na lekcje z nią, cieszyć się każda chwila z Justyną, podczas korków ciągle na mia patrzę. Ona jest taka inteligentna, piękna, zabawna, zawsze potrafi mnie rozweselic, cała jest idealna. Czuję, że stała się dla mnie kimś ważnym, najważniejszym na świecie, osoba dla której potrafilabym rzucić wszytsko co mam, byleby oddać jej swoje serce. Moja mama jest bardzo pobożna i w ogóle nie akceptuje związku homo, najchętniej skazalaby na śmierć każda taka osobę. Za to ja od zawsze akceptowalam osoby homo, traktowałam jako zupełnie takie same jak ja, bo moim zdaniem każdy ma prawo do szczęścia, takiego jakie sobie wybierze. Ponad mama chce wyswatac mnie z synem swojej koleżanki, a ja w ogóle nie kocham tego chłopaka, kompletnie nic do niego nie czuje. Za to do Justyny, żywie uczucie, które jest trudne do opisania. Każda chwila spędzina z nią jest dla mnie na wagę złota. Kocham ją bezgranicznie, pogodziłam się że sobą i swoim sercem, wiem że chce tylko jej. Dzisiaj złożyłam jej po angielsku życzenia świąteczne które sama dla niej ulozylam, co prawda ona wyciągnęła rękę, ale ja ją przytulilam. Z natury jestem bardzo nieśmiała i w życiu bym się na coś nie odważyła, ake wiedziałam w głębi serca, że to może być jedyna taka okazja. To uczucie gdy miałam w ramionach cały swój świat przez kilka sekund uczyniło tę chwilę najpiękniejsza w moim życiu. Cały czas o tym myślę, jestem taka przeszczesliwa. Niestety,zobaczę się z nią dopiero na lekcji 02.01.17 :(((( a już za nią tęsknię. Mimo wszytsko nie przeraża mnie fakt że ma 38 lat. Życie zdążyło mnie już doświadczyć, rozwód rodziców gdy miałam 9 lat sparwil, że spadło na mnie wiele złego. Sądzę że gdyby ona była les albo chociaż bi i chciała ze mną być, byłabym gotowa.
Proszę o jakąś powiedzieć co robić, jak mogłabym się dowiedzieć czy ona jest les albo bi? A jeśli już bym się dowiedziała to jak ją do siebie przekonać?
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Altena_Q » 20 gru 2016, o 21:35

Nie wiem, czy to trolling czy nie, ale mogę temat krótko uciąć, bo akurat mam 38 lat i pracuję jako nauczycielka. Nigdy, przenigdy nie spojrzałabym na uczennicę w dwuznaczny sposób i obojętnie jakiej orientacji jest ta pani, jeżeli ma chociaż odrobinę oleju w głowie, to ma to samo podejście. Ty jesteś dziewczyno dla nas UCZNIEM. To wszystko.
Zauroczenia w nauczycielach to część dojrzewania, i warto się zastanowić dlaczego ta osoba, jakie cechy charakteru posiada, że wzbudza takie emocje. I nie nadintepretować, bo to, że ktoś jest serdeczny, uśmiecha się, a nawet przytuli na powitanie, nie jest związane w żaden sposób z seksualnością.

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Awatar użytkownika
Lexus-1980
super forma
super forma
Posty: 1015
Rejestracja: 1 lip 2016, o 21:17

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Lexus-1980 » 20 gru 2016, o 22:11

Ja osobiście, miałam trudną rozmowę z nastolatką , ja 36. Dziewczyna po 2h powiedziała ze się zakochała we mnie. Nie była to stricte rozmowa psychologiczna, chciałam dziewczynie pomóc, ale ja bym miała tylko problemy większe niż te z którymi ona przyszła. Z mojej strony nie było żadnych uśmiechów ecc, szczerze z poczucia obowiązku zgodzilam sie na rozmowę, w trakcie po ludzku było mi jej żal ale na koncu wiedziałam że ja jej nie pomogę. Interpretacje młodzieży bywa zaskakująca ale i niebezpieczna.
__________________________________________________
Praw­dzi­wa Ko­bieta, jest nies­kończoną tajemnicą
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Altena_Q » 20 gru 2016, o 23:25

Też mam taką 16tkę w klasie. Pisałam już w temacie o bulimii. U nas jest o tyle łatwiej, że szkoła daje nam wyraźne wytyczne co robić z takimi nastolatkami, i pod żadnym pozorem NIE WOLNO nawiązywać bliższej relacji, bo nie jesteśmy psychologami. Nawet w tak skrajnym wypadku, kiedy panna napisała do mnie smsa, że się pocięła, i lata gdzieś sama na mieście i nie chce wracać do domu, mogłam zadzwonić po inną pomoc dla niej, ale samej nie wolno mi było jej np. zaprosić do siebie do domu. Jesteśmy nauczycielami, nie terapeutami. Sorry. Łamanie tej relacji tylko niepotrzebnie nakręci małolatę, skoro każdy uśmiech już powoduje nie wiadomo jakie fantazje, to strach pomyśleć co jeszcze.

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Awatar użytkownika
Lexus-1980
super forma
super forma
Posty: 1015
Rejestracja: 1 lip 2016, o 21:17

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Lexus-1980 » 21 gru 2016, o 16:10

Ja ogółem mam jakiegoś ,,pecha,, do trudnych młodych. Bo co odpowiedzieć dziecku które mnie widzi pierwszy i ostatni raz na oczy i zaczyna się zwierzać.
Jednak wbrew pozorom i opiniom to dorosła kobieta mnie "wyautowała" z premedytacją.
__________________________________________________
Praw­dzi­wa Ko­bieta, jest nies­kończoną tajemnicą
cuteddy
Posty: 1
Rejestracja: 13 paź 2016, o 21:56

Co robić?

Post autor: cuteddy » 28 gru 2016, o 22:46

Piszę w celu wysłuchania rad, a przede wszystkim wygadania się. :wink:
Obecnie uczę się w 3 klasie technikum. Po wakacjach przyszedł początek roku, a wraz z nim ku zaskoczeniu- nowa nauczycielka. Na początku niby kobieta jak kobieta, jednakże z każdymi kolejnymi zajęciami czułam, że coś jest na rzeczy. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie- zakochałam się. (A wiem jak cholernie boli, gdy zakochasz się w kimś z kim być nie możesz. Ostatnie moje zakochanie skończyło się 4-letnim rozżalaniem się, przygnębieniem i depresją... )
Najprawdopodobniej większość z Was uzna, że ją idealizuję- bo ta cała chemia tak na mnie działa. Być może...
Jednak jest ona naprawdę niesamowita. Piękna- zarówno z charakteru jak i wyglądu. Taka pozytywna, radosna, a gdy się uśmiecha od razu robi się cieplej na sercu. Jej delikatność i subtelność w zachowaniu nieraz mnie onieśmielała. Oczywiście nie mogę pominąć jej poczucia humoru podczas lekcji. Jest bardzo kochana, zawsze miła i pomocna.
Ale i zewnętrznie jest cudowna. To, co mnie w niej urzekło to oczy- prześliczne, jakby ukryte w nich były miliony gwiazd...
Odnoszę wrażenie, że ona też mnie lubi. Kilka razy udało nam się chwilę porozmawiać. Kiedyś mnie przytuliła. Na urodziny czy święta zawsze składa mi życzenia.
Jest o 20 lat starsza, nie ma dzieci, ale podobno ma faceta (nie mają ślubu).
Nie potrafię o niej przestać myśleć, zadręczam się tym cały czas. Odechciewa mi się powoli wszystkiego, a nie chce przechodzić takiego samego koszmaru jak kilka lat temu... :cry:
Co robić?
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Altena_Q » 28 gru 2016, o 23:12

Ech, te zakochane dziewczęta i ich życzeniowe myślenie ;)
Ona Cię lubi, jest ciepła, miła i serdeczna, co oznacza, że jest osobą we właściwym zawodzie. Nauczyciele tak mają, że lubią swoich uczniów. Chcą być im potrzebni, i nieraz okazują sympatię uśmiechem, lub ciepłym gestem. Nieraz też pamiętają o takich okazjach jak urodziny, święta, etc. i składają życzenia. To są oznaki sympatii. Nie uwodzenia. Nie nakręcaj się, bo nie ma czym. Naprawdę.

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Awatar użytkownika
Wiosennagwiazda
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 3253
Rejestracja: 21 sie 2005, o 00:00
Lokalizacja: LND

Re: Co robić?

Post autor: Wiosennagwiazda » 29 gru 2016, o 20:54

cuteddy pisze:Piszę w celu wysłuchania rad, a przede wszystkim wygadania się. :wink:
Obecnie uczę się w 3 klasie technikum. Po wakacjach przyszedł początek roku, a wraz z nim ku zaskoczeniu- nowa nauczycielka. Na początku niby kobieta jak kobieta, jednakże z każdymi kolejnymi zajęciami czułam, że coś jest na rzeczy. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie- zakochałam się. (A wiem jak cholernie boli, gdy zakochasz się w kimś z kim być nie możesz. Ostatnie moje zakochanie skończyło się 4-letnim rozżalaniem się, przygnębieniem i depresją... )
Najprawdopodobniej większość z Was uzna, że ją idealizuję- bo ta cała chemia tak na mnie działa. Być może...
Jednak jest ona naprawdę niesamowita. Piękna- zarówno z charakteru jak i wyglądu. Taka pozytywna, radosna, a gdy się uśmiecha od razu robi się cieplej na sercu. Jej delikatność i subtelność w zachowaniu nieraz mnie onieśmielała. Oczywiście nie mogę pominąć jej poczucia humoru podczas lekcji. Jest bardzo kochana, zawsze miła i pomocna.
Ale i zewnętrznie jest cudowna. To, co mnie w niej urzekło to oczy- prześliczne, jakby ukryte w nich były miliony gwiazd...
Odnoszę wrażenie, że ona też mnie lubi. Kilka razy udało nam się chwilę porozmawiać. Kiedyś mnie przytuliła. Na urodziny czy święta zawsze składa mi życzenia.
Jest o 20 lat starsza, nie ma dzieci, ale podobno ma faceta (nie mają ślubu).
Nie potrafię o niej przestać myśleć, zadręczam się tym cały czas. Odechciewa mi się powoli wszystkiego, a nie chce przechodzić takiego samego koszmaru jak kilka lat temu... :cry:
Co robić?
:nonono:
Awatar użytkownika
Lexus-1980
super forma
super forma
Posty: 1015
Rejestracja: 1 lip 2016, o 21:17

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Lexus-1980 » 29 gru 2016, o 21:59

:tak:
__________________________________________________
Praw­dzi­wa Ko­bieta, jest nies­kończoną tajemnicą
Awatar użytkownika
Lexus-1980
super forma
super forma
Posty: 1015
Rejestracja: 1 lip 2016, o 21:17

Re: Co robić?

Post autor: Lexus-1980 » 29 gru 2016, o 22:01

Wiosennagwiazda pisze:
cuteddy pisze:Piszę w celu wysłuchania rad, a przede wszystkim wygadania się. :wink:
Obecnie uczę się w 3 klasie technikum. Po wakacjach przyszedł początek roku, a wraz z nim ku zaskoczeniu- nowa nauczycielka. Na początku niby kobieta jak kobieta, jednakże z każdymi kolejnymi zajęciami czułam, że coś jest na rzeczy. Po kilku miesiącach uświadomiłam sobie- zakochałam się. (A wiem jak cholernie boli, gdy zakochasz się w kimś z kim być nie możesz. Ostatnie moje zakochanie skończyło się 4-letnim rozżalaniem się, przygnębieniem i depresją... )
Najprawdopodobniej większość z Was uzna, że ją idealizuję- bo ta cała chemia tak na mnie działa. Być może...
Jednak jest ona naprawdę niesamowita. Piękna- zarówno z charakteru jak i wyglądu. Taka pozytywna, radosna, a gdy się uśmiecha od razu robi się cieplej na sercu. Jej delikatność i subtelność w zachowaniu nieraz mnie onieśmielała. Oczywiście nie mogę pominąć jej poczucia humoru podczas lekcji. Jest bardzo kochana, zawsze miła i pomocna.
Ale i zewnętrznie jest cudowna. To, co mnie w niej urzekło to oczy- prześliczne, jakby ukryte w nich były miliony gwiazd...
Odnoszę wrażenie, że ona też mnie lubi. Kilka razy udało nam się chwilę porozmawiać. Kiedyś mnie przytuliła. Na urodziny czy święta zawsze składa mi życzenia.
Jest o 20 lat starsza, nie ma dzieci, ale podobno ma faceta (nie mają ślubu).
Nie potrafię o niej przestać myśleć, zadręczam się tym cały czas. Odechciewa mi się powoli wszystkiego, a nie chce przechodzić takiego samego koszmaru jak kilka lat temu... :cry:
Co robić?
:nonono:
:tak:
__________________________________________________
Praw­dzi­wa Ko­bieta, jest nies­kończoną tajemnicą
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 796
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: AniaMac » 30 gru 2016, o 15:45

Altena_Q pisze:Nigdy, przenigdy nie spojrzałabym na uczennicę w dwuznaczny sposób i obojętnie jakiej orientacji jest ta pani, jeżeli ma chociaż odrobinę oleju w głowie, to ma to samo podejście. Ty jesteś dziewczyno dla nas UCZNIEM. To wszystko.
Bolesna prawda. Ale marzenia nic nie kosztują.
Awatar użytkownika
Lexus-1980
super forma
super forma
Posty: 1015
Rejestracja: 1 lip 2016, o 21:17

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Lexus-1980 » 30 gru 2016, o 17:04

AniaMac pisze:
Altena_Q pisze:Nigdy, przenigdy nie spojrzałabym na uczennicę w dwuznaczny sposób i obojętnie jakiej orientacji jest ta pani, jeżeli ma chociaż odrobinę oleju w głowie, to ma to samo podejście. Ty jesteś dziewczyno dla nas UCZNIEM. To wszystko.
Bolesna prawda. Ale marzenia nic nie kosztują.
ubawilaś mnie AniaMac, ale pozytywnie. Marzyć nikt nie zabrania:-)
__________________________________________________
Praw­dzi­wa Ko­bieta, jest nies­kończoną tajemnicą
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 796
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: AniaMac » 30 gru 2016, o 17:34

Altena_Q pisze:skoro każdy uśmiech już powoduje nie wiadomo jakie fantazje
Myślę, że wiadomo jakie fantazje :cool:
Awatar użytkownika
Altena_Q
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 2295
Rejestracja: 3 gru 2012, o 17:33

Re: Miłość do nauczycielki

Post autor: Altena_Q » 30 gru 2016, o 19:15

AniaMac pisze:
Altena_Q pisze:skoro każdy uśmiech już powoduje nie wiadomo jakie fantazje
Myślę, że wiadomo jakie fantazje :cool:
chyba lepiej nie wiedzieć :twisted:

The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Awatar użytkownika
161c
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 113
Rejestracja: 29 gru 2013, o 00:08

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: 161c » 18 sty 2017, o 23:24

W podstawówce też podkochiwałam się w nauczycielkach, to były moje pierwsze fascynacje kobietami. Pamiętam te ukłucia w sercu, kiedy okazywało się, że mają mężów. Na szczęście jakoś nigdy nie miałam potrzeby, aby wyznawać im miłość, nie trwało to latami, potrafiłam się szybko ogarnąć i nie brnąć dalej w historie, które nie miały żadnej przyszłości i były nierealne. Teraz czasy się zmieniły i czytając niektóre posty naprawdę przecieram oczy ze zdziwienia. Ciekawa jestem czy takie historie zdarzają się rówież w drugą stronę? Czy nauczycielki zakochują się w uczennicach? Ale tych starszych, na studiach, z roczników maturalnych, liceów dla dorosłych? Czy jednak jest to faza i domena uczennic, młodych dziewczyn? Filmów na pewno o odwrotnej relacji nie ma, a szkoda. Interesuje mnie ta druga perspektywa. Ktoś, coś?

Ps. Nauczycielki od języka angielskiego bezapelacyjnie wygrywają :wink:
"Powiem to tylko raz. Nigdy wcześniej tego nie mówiłem. Taką pewność ma się tylko raz w życiu."
whitecaffe
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 18
Rejestracja: 17 mar 2016, o 18:55

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: whitecaffe » 20 sty 2017, o 00:12

161c pisze:
Ps. Nauczycielki od języka angielskiego bezapelacyjnie wygrywają :wink:
Mi zawsze imponowaly polonistki. Zawsze były pełne pasji, oczytane i delikatne.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 796
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: AniaMac » 20 sty 2017, o 06:17

whitecaffe pisze:
161c pisze:
Ps. Nauczycielki od języka angielskiego bezapelacyjnie wygrywają :wink:
Mi zawsze imponowaly polonistki. Zawsze były pełne pasji, oczytane i delikatne.
Gdzie tam! Panie od matematyki bezsprzecznie wygrywają rankingi! :cool:
justsomebody10
super forma
super forma
Posty: 2128
Rejestracja: 15 mar 2014, o 17:54

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: justsomebody10 » 20 sty 2017, o 15:16

W mojej szkole matematyczki były najbardziej aseksualnymi nauczycielkami. Ustępowały nawet polonistkom, których średnia wieku wynosiła wtedy koło 60-tki. Młodsze i atrakcyjniejsze były tylko nauczycielki angielskiego, francuskiego i WF-u. Nie było więc większego wyboru :wink:
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 796
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: AniaMac » 20 sty 2017, o 21:14

justsomebody10 pisze:W mojej szkole matematyczki były najbardziej aseksualnymi nauczycielkami. Ustępowały nawet polonistkom, których średnia wieku wynosiła wtedy koło 60-tki. Młodsze i atrakcyjniejsze były tylko nauczycielki angielskiego, francuskiego i WF-u. Nie było więc większego wyboru :wink:
Dziwne, wprawdzie matematyczki wyglądem daleko odstępowały od kanonu urody kobiecej ale to w niczym nie przeszkadzało wielbić je za ich wiedzę ;) Wzbudzają we mnie podziw, do dziś.
Awatar użytkownika
Jula_S
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 49
Rejestracja: 6 wrz 2017, o 22:52
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek

Post autor: Jula_S » 17 wrz 2017, o 23:22

Jeanne93 pisze:Cześć, jestem tu nowa. Szukałam wczoraj w sieci coś na temat głębszych relacji między uczennicą i nauczycielką. I oto znalazłam się tutaj. Nie podejrzewałam, że aż tak wiele młodych dziewczyn ma taki sam problem jak ja. Mam 20 lat i pierwszy raz byłam zauroczona nauczycielką w gimnazjum. Była to nauczycielka angielskiego, prawdziwa piękność o figurze modelki z długimi blond włosami. Skończyło się na podziwianiu. Gdy poszłam do technikum, rozpoczęłam naukę francuskiego i po pierwszym roku okazało się, że jetem najlepsza z francuskiego w mojej klasie. W czasie 3 lat nauki tego języka 'podkochiwałam się' w nauczycielce. Nazwę ją Madame Bonjour. Madame jawiła mi się jako piękna kobieta: drobna, zgrabna, z kasztanowymi włosami do ramion i zielonymi oczami. Wyglądała jak typowa paryżanka ze swoim nadzwyczajnym sposobem ubierania się i lekkim pogardliwym spojrzeniem. W drugiej klasie zaproponowała mi przygotowywanie się do egzaminów z francuskiego na poziomie A1, a rok później A2 i B1. Na lekcjach z klasą była bardzo oschła i niemiła, a podczas zajęć ze mną żartowała, była bardzo miła i serdeczna. I tak minęły 3 lata nauki francuskiego. W 4 klasie dostałam ofertę ze szkoły na 8 miesięczny wyjazd na wymianę szkolną do Francji. W okresie świątecznym ( było to dokładnie rok temu) postanowiłam wysłać Marame Bonjour życzenia świąteczne po francusku. W odpowidzi dostałam maila, w którym napisałam mi, że jest ze mnie bardzo dumna, że się zdecydowałam na ten wyjazd i że powinnam trochę poszaleć w życiu. Czytałam tego maila chyba ze sto razy, a nawet dałam jako tapetę na pulpicie.

Madame Bonjour skończyła pracować w naszej szkole, słyszałam plotki, że urodziła kolejne dziecko i wyprowadziła się z rodzinà do Norwegii. Od zeszłych świąt wymieniłyśmy kilka niezobowiązujących maili, w ostatni czwartek postanowiłam wysłać kolejnego pod pretekstem pochwalenia się wynikami z próbnej matury z francuza. Oczywiście mi odpisała, ale był mnie serdeczny od pozostałych. Postanowiłam, że w tym roku nie złożę jej życzeń świątecznych. Nie chcę też,żeby wiedziała, że postanowiłam studiować francuski, który jest moją wielką pasją.

Nie widziałam Madame Bonjour od dwóch lat, a ja wciąż o niej myślę. Mam kilka zdjęć z uroczystości szkolnych, na których ona jest. Przeglądam je od czasu do czasu z pewnym sentymentem. Ah! Co za bagno! Nitk nie ma pojęcia o moim zauroczeniu Madame Bonjour. Podjrzewam, że moje zainteresowanie dojrzałymi kobietami wiąże się z tym, że straciłam matkę w wieku 5 lat, dlatego brakuje mi kobiecej miłości.

Mam chłopaka, żyjemy w związku na odległość. On mieszka na drugim końcu Europy. Jesteśmy ze sobą całkiem krótko. Myślę, że go kocham, czuję się przy nim bezpiecznie i jest moim najlepszym przyjacielem. Nie wiem co będzie w przyszłości, gdyby w moim życiu jakaś fascynująca kobieta. Bo jak tu nie podziwiać innych kobiet, zwłaszcza gdy są piękne, dojrzałe i silne (w sensie psychicznym)? Często zamiast fantazjować o chłopaku, moje myśli krążą wokół Madame Bonjour. :/
Ujmująca historia, taka romantyczna pełną gębą szkoda, że tylko w połowie francuska ;)
Awatar użytkownika
Jula_S
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 49
Rejestracja: 6 wrz 2017, o 22:52
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Jula_S » 19 wrz 2017, o 02:11

stokrotka_93 pisze:W tym tygodniu działo się mnóóóóstwo :serce: Spotkałyśmy się w piątek na kawkę, później wylądowałyśmy na domówce u jej kolegi :P Z imprezy zerwałyśmy się wcześniej, niż reszta towarzystwa, odprowadziła mnie do mojego mieszkania, bo to zaledwie kilka ulic. Po drodze złapał nas deszcz, przemokłyśmy do suchej nitki. Weszła na górę, zaproponowałam, żeby została do rana (oczywiście nie miałam żadnych niecnych planów uwiedzenia jej, choć mega jej pragnęłam). Zgodziła się zostać. Dałam jej suche ubranie do przebrania. Przesiedziałyśmy całą noc siedząc obok siebie na łóżku, popijając wino, gadałyśmy, zanosiłyśmy się od śmiechu i wzruszałyśmy się na przemian, opowiadając sobie różne historie z naszego życia. Gdy zaczęło się rozjaśniać na podwórku, obie padłyśmy ze zmęczenia. Obudziło mnie szczekanie psa sąsiada, o 6:30. M. nie było obok mnie, wygrzebałam się z łóżka, lekko wilgotne ubrania wciąż wisiały na suszarce. M. stała przy barierce na balkonie. Przywitałam się zachrypniętym głosem, zaproponowałam kawę i śniadanie. M. powiedziała, że nie chce nadużywać mojej gościnności, że zaraz będzie uciekać do siebie, jednak ja postawiłam na swoim. Przygotowałyśmy śniadanie, które zjadłyśmy na balkonie, choć było trochę chłodno. Gdy wypiłyśmy już kawę, M. powiedziała, że na nią już pora i zadzwoniła po taksówkę. Odprowadziłam ją na dół, gdy taksówka podjechała, M. pogłaskała mnie po policzku i pocałowała w drugi :serce: mówiąc "Dziękuję za wszystko, było naprawdę bardzo miło spędzić z tobą czas." Później po południu napisała mi SMS, że zapomniała wziąć swoją sukienkę i oddać moje ubrania, odpisałam, że we wtorek będę jechała do IKEI niedaleko niej, to mogę jej podrzucić.
Tak więc we wtorek po południu zadzwoniłam do drzwi M. Zaprosiła mnie do środka, zaproponowała coś do picia, odpowiedziałam jej zgodnie z prawdą że trochę się spieszę, bo mam to łóżeczko jeszcze złożyć, M. zdziwiona zapytała "Łóżeczko? Będziesz miała dziecko?" Roześmiałam się i odpowiedziałam, że przecież piłam wczoraj alkohol, ale owszem, będę mamą, tylko że chrzestną, a łóżeczko to prezent dla Maleństwa. M. również się roześmiała i zaproponowała pomoc przy składaniu. Nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji, podjechałyśmy razem do sklepu, a później do mnie. Znów spędziłyśmy bardzo miło czas. Zgadałyśmy się na temat ulubionych artystów, muzyki, jakiej słuchamy i powiedziałam M. że zespół, którego słucham, gra w naszym mieście w sobotę, zaproponowałam wspólne wyjście. M. z entuzjazmem się zgodziła. Przedwczoraj na koncercie świetnie się bawiłyśmy, po wszystkim odwiozłam M. do domu.
Gdy byłyśmy na miejscu, siedziałam naprzeciwko niej w jej salonie, popijając herbatkę, postanowiłam się zebrać w sobie i powiedzieć M. co czuję. Serce łomotało mi jak oszalałe, zaczęłam od tego, że jest coś, co muszę jej powiedzieć. M. powiedziała, że poważnie to zabrzmiało, ja odpowiedziałam, że to jest poważne i na serio. Gdy mówiłam, że od pierwszego dnia, gdy ją poznałam, poczułam do niej coś szczególnego, patrzyłam jej prosto w oczy. Sama się sobie dziwiłam, że potrafię wygłaszać takie przemowy, cały czas drżał mi głos. M. tylko patrzyła na mnie i słuchała. Gdy skończyłam mówić, M. wciąż milczała patrząc mi prosto w oczy. Roześmiałam się nerwowo i powiedziałam, że się wygłupiłam i przepraszam. Wstałam i poszłam w kierunku wyjścia, M. poszła za mną, prosząc, żebym zaczekała. Chwyciła mnie za dłonie i powiedziała, że również do mnie coś czuje od dłuższego czasu, jednak broniła się przed tym, ze względu na to, że byłam jej uczennicą, ona moim nauczycielem, a teraz, gdy już jesteśmy poza tą relacją, gdy spotykamy się tak często, myślała, że zależy mi na przyjaźni a ona nie chciała tego zepsuć. Bała się mnie stracić. Bała się, że jeżeli mi powie wszystko, zniknę z jej życia. Wolała mieć we mnie przyjaciółkę, niż nie mieć mnie wcale.
Nie wierzyłam własnym uszom. Teraz to ja nie mogłam wydusić z siebie słowa, M. uśmiechnęła się, wzięła moją twarz w dłonie, i pocałowała. Odwzajemniłam pocałunek, a w moim brzuchu rozszalał się tabun motyli, totalnie odpłynęłam. Tak długo na to czekałam, ale nie spodziewałam się, że to kiedykolwiek się stanie :serce: Nie chcę zapeszać, ale jestem naprawdę szczęśliwa :D :D :D
Powiem, że piękne się tu historie piszą. Rozbawił mnie w tej fragment o IKEI przypomiając mi o śmiesznym żartobliwym "stereotypie" odnośnie naszej branży, która chyba rozciąga się również na skręcanie zestawów mebli z IKEI :cool:
Moimi ulubionymi historiami, hm wszystkie były świetne, wzbudzały emocje. Pierwszą taką była chyba ta o pani Madame Bonjour z resztą wspominałam już o niej w poprzedniej odpowiedzi kiedy zaczynałam ten temat, a zarywam właśnie drugą nockę na nim, bo tak mnie to bardzo wciągnęło tylko napomknę, że zarówno wczoraj jak i dzisiaj wstaje o 4 haha. Młoda dupa ma praktyki i codziennie pracuje jak ja to nazywam charetatywnie, bo bez wynagrodzenia, a nie przepraszam raz jak byłam od 14 i zostałam do 6 rano następnego dnia to dostałam 8 zł hahahah, ale to nie o tym. Więc nie tak szybko zamierzam jeszcze poopowiadać trochę o sobie, ale wracając. Czytając tą historię pod koniec poczułam lekkie uniesienie to było chwilowe, wiadomo nie moja sytuacja, ale pięknie opisana wczułam się w nią jak mogłam i ciesze się Twoim sukcesem. To teraz wprowadźmy nutkę grozy. Nie będę tutaj przytaczać wszystkich fragmentów, które mi przypadły do gusta, jak mówiłam, musiałby to chyba być cały temat, chociaż zostało mi jeszcze chyba z 2 strony, le musiałam się już wypowiedzieć właśnie przez to uczucie, które mnie ogarnęło przy końcówce posta :3 Co do sytuacji z "Panią Perfekcją" czytając to targały mną negatywne emocje, tzn na początku nie, ale gdy zaczęły się robić problemy. Polubiłam autorkę tej opowieści na początku ze względu an styl w jakim pisze, lekko złamanym polskim uwielbiam taki, ale zauważyłam jak bardzo styl pisania w sensie poprawności się poprawił. Wow. Trochę się uorżsamiałam właśnie z przeżyciami, bo sama miałam etap obsesji :D Miałam wtedy 15 lat nie chce mis ię pisać o tym po raz enty, bo źle się z tym czuje jak teraz o tym myślę, ale to była mocna obsesja i rozumiem na czym to polega, później też miałam jakiś etap podłamki, ale chyba nie był spowodowany tym siedziałam na chacie sama, nie odzywałam się do nikogo, bo słowa dla mnie straciły wtedy sens i nie chce się bawić w pokrzywdzoną uczuciowo, bo tak nie było ja się cieszyłam tym jakie emocje wywołuje u mnie wtedy również piętnastoletnia dziewczyna. A jak to się właściwie zaczęło, niby mam datę w pamięci momentu kiedy przede mną stanęła pewnego razu i po prostu jej widok mnie oczarował wtedy. Później były jakieś gadki do kolegów początkowo żartobliwie, a może to było trochę wcześniej, bo ona miała dziewczynę i może po prostu drgnęło mną to wtedy. Żeby było jasne, to nie był perwszy raz kiedy byłam zauroczona. Myślę, że taką moją pierwszą no nie powiem miłością, ale w sumie czyż nie zasługuje na to określenie? haha jako ta pierwsza. Była to *fanfary* NAUCZYCIELKA. Byłam wtedy w podstawówce myślę, ze klasy 1-3. Była to naucyzcielka od angielskiego PIĘKNA. Bujne włosy, loki i nawet przez przypadek pojawiłam się wiele lat później (dobra jakoś z 6-8) na jej ślubie. Akurat szłam sobie deptakiem, patrzę,a tu ona wychodzi w sukni ślubnej z ratusza kojarzę sobie ją jako czerwoną, ale może była biała ta suknia, bardzo mnie ucieszył jej widok, bo na prawdę była moją ukochaną nauczycielką. Miała wteyd chyba 24, jakiś czas temu jakw chodziłam na swoje gg, które mam od podstawówki, bo jakoś mam zakodowany numer haha pamiętałam, ze miałąm ją na gadu-gadu i tam miała datę urodzenia to sobie policzyłam. Pamiętam jak na nią patrzyłam z podziwem i uwielbieniem i ta jej uroda wpatrywałam się. Angielski jest moim ukochanym jezykiem może i też dzięki niej po części. Pamiętam takie jedno wspomnienie jak nie przyniosłam jakiegoś projektu i miałam jakąś pustą, albo robioną na szybko czerwoną kartkę a4 (znowu ten czerwień może po prostu wspomnienia, ktore z nią mam automatycznie na czerwony koloro miłości haha) i ona mi wtedy powiedizała jak już siedziałam w ławce, pamiętam nawet gdzie, pod oknem i mam ten obraz w głowie, że się na mnie zawiodła. Może to ma mnie pchać do działania. Pamiętam jaka byłam wtedy smutna z tego powodu :D Później była taka przyjaciółka miałam wtedy 14 lat wspominam o iej tylko dlatego, że nawiązuje do historii mojej z obsesją, wtedy się dowiedziałam, że to moja orientacja, ale jak jeździłam do przyjaciółki w wieku 14 lat, żeby z nią spać, bo chciałam czuć jej ciepło i takie pierdoły TO W OGÓLE NIE WYDAWAŁO MI SIĘ PODEJRZANE XD Zabawne to jest. Planowałyśmy sobie przyszłość, jak mi pwoiedziała, ze jak nie znajdzie żadnego chłopaka to chcę ze mną zamieszkać jak bedziemy po 18 to TAKA BYŁAM SZCZĘŚLIWA, że będziemy razem (DALEJ ZERO PODEJRZEŃ Z MOJEJ STRONY HAHAHAHA). Dobra nie będę tu opowiadać o sobie, bo ja jak zwykle kurde. Nawet nie chcę mi się czytać co napisałam, bo zawsze się tak kończy, że opowiadam kilka godzin mimo, że chciałam powiedzieć coś innego xD No dobra na czym to ja, A JUŻ PAMIĘTAM. Chciałam jeszcze nawiązać do jednej sytuacji (a jak ktoś chce posłuchać pikatne szczególiki z życia 15latki to zapraszam na winko najlepiej, bo to takie lesbijskie podobno hahahha). Więc tak czytałam tutaj, że jedna z was miała problemy, że była wydrukowała jej scriny na temat naucyzcielki. MOJA KUMPELA, która już w ogóle jest osobną historią, bo to jest HIT NORMALNIE Z NIĄ CO MY PRZEŻYWAMY W TYCH SAMYCH MOMENTACH AHHA, JAK WSPOMINAŁAM CHĘTNIE SIĘ NAPIJE WINKA, chociaż może to się skończyć znowu dwiema nockami tym razem w roli głównej ze mną jako story tellerką :D No i ona miała też taką sytuację, że jakaś dziewcyzna wydrukowałą te scriny CO TAM SIĘ DZIAŁO. Bo właśnie to była historia z nauczycielem i do tego lekko obsesyjna, z resztą my obie byłysmy w obsesji oczywiście w tych samych momentach, ale uf z innymi osobami hahahah. Jaki na celu ma ten post? Chciałam się podzielić emocjami, że bardzo bardzo mi się podoba co piszecie i oby tak dalej, oczywiście z pozytywnym kierunku :P
Awatar użytkownika
margarita10
Posty: 7
Rejestracja: 25 paź 2017, o 22:44

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: margarita10 » 25 paź 2017, o 23:15

whitecaffe pisze:
161c pisze:
Ps. Nauczycielki od języka angielskiego bezapelacyjnie wygrywają :wink:
Mi zawsze imponowaly polonistki. Zawsze były pełne pasji, oczytane i delikatne.

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
Miałam taką o złotych włosach, była niczym wyrwana z "Pana Tadeusza". Głupia wyznałam jej miłość. Nie spałam po nocach. Marzyłam, tęskniłam za każdą lekcją, wiersze jej pisałam. Musiało być nieźle gadane w pokoju nauczycielskim :P
Mimo, że było to sto lat temu, pozostaje sentyment i ciepło w sercu na jej widok <3
Teraz się zastanawiam co ja takiego sobie myślałam. Szczęśliwa kobietka, mąż, dwójka wspaniałych dzieci a tu jakaś 15 - nastka łazi i molestuje na każdym kroku. Biedna...
Polonistki są THE BEST <3 :cool:
uschnięte uczucia na smyczy
wyprowadzam na spacer
Martyna1937
Posty: 1
Rejestracja: 7 sty 2018, o 21:04

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Martyna1937 » 7 sty 2018, o 21:46

Cześć wszystkim. Chciałam podzielić się z wami moją historią. Od pewnego czasu mniej więcej 1 rok mam bardzo dobry kontakt z nauczycielką niemieckiego, moją M. Mogę porozmawiać z nią o wszystkim. Pewnego razu byłyśmy same w klasie, robiłyśmy plakat. W klasie było dosyć chłodno a mi gorącą jak nie wiem. Czułam jak mnie rozpala od środka. Spytałam się jej czy to w tej klasie jest tak ciepło czy to tylko mi, odpowiedziała, że tylko mi na co jej odrzekłam, że w takim razie ona musi mnie tak rozpalać :cool: . Zrobiła się cała czerwona na twarzy, głupio mi było się odezwać potem, ale się pośmiałyśmy przynajmniej. Po kilku miesiącach znowu miałam okazję być z nią dłuższy czas niż 15 min jak zazwyczaj porozmawiać i wtedy się zaczęło. Wtedy miałam gorszy okres pełen przemyśleń o swojej tożsamości. Zauważyła to i kilka razy wcześniej pytała mnie czy coś się stało ale udawało mi się zmienić temat mówiąc, że wszystko jest ok. Tym razem tak nie było. Powiedziałam jej o wszystkim, że mam problem z odnalezieniem siebie, swojej tożsamości. Zapytała mnie czy dotyczy to mnie w kontekście znalezienia zajęcia, przyszłości czy może mojej orientacji. Nie owijając w bawełnę powiedziałam jej, że orientacji. Dostałam wielkie wsparcie, nawet zaproponowała mi rozmowę z psychologiem z której jednak później sama zrezygnowała :D . Powiedziała mi, że jak już skończę szkołę, wyjadę, odnajdę tę prawdziwą miłość mam do niej zadzwonić, umówić się i wszystko jej opowiedzieć. Ona wie, że nie będę mieszkać w obecnym miejscu. A mój problem polega na tym, że to przez nią mam te problemy z tożsamością :( Jak myślicie powiedzieć jej, że to ona jest moim obiektem westchnień czy może utrzymywać tą przyjaźń? Pozdrawiam wszystkie Kobietki :* Ps. mam 18 lat.
Awatar użytkownika
margarita10
Posty: 7
Rejestracja: 25 paź 2017, o 22:44

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: margarita10 » 23 kwie 2018, o 09:11

Martyna1937 przykro mi ale nie można tego nazwać przyjaźnią. Nie nakręcaj się i lepiej nic jej nie mów, bo zacznie Cię unikać. Są nauczycielki i nauczycielki. Jedne są zimne i skupione tylko na nauczaniu a inne są serdeczne i angażują się emocjonalnie w swoją pracę (jak w wielu zawodach zresztą), co nie oznacza czegoś WIĘCEJ z jej strony. Jest miła, tyle. Zaoferowała pomoc psychologa, bo to nie Ona powinna zajmować się takimi problemami. Na Twoim miejscu wzdychałabym do niej w ukryciu albo dała sobie spokój, dla własnego dobra i tyle :)
uschnięte uczucia na smyczy
wyprowadzam na spacer
ODPOWIEDZ